132 views, 6 likes, 0 loves, 0 comments, 0 shares, Facebook Watch Videos from Psychonomia - psycholog i psychoterapeuta Anna Jerzak: Już prawie rok minął Parentyfikacja może mieć miejsce, gdy rodzic ma upośledzenie fizyczne lub emocjonalne, takie jak: Rodzic był zaniedbywany lub maltretowany jako dziecko. Rodzic ma stan zdrowia psychicznego. Rodzic ma zaburzenie używania alkoholu lub substancji psychoaktywnych. Rodzic lub rodzeństwo jest niepełnosprawne lub cierpi na poważną chorobę. Parentyfikacja to rodzaj doświadczenia, które znacząco zakłóca funkcjonowanie środowiska rodzinnego. Opiera się ono bowiem na działaniach, często heroicznych, podejmowanych przez dzieci, które kosztem swojego poczucia bezpieczeństwa, zaspokojenia własnych potrzeb emocjonalnych i wykorzystania możliwości rozwojowych oraz za cenę swoich osiągnięć edukacyjnych zabiegają o Wzmacnianie więzi z nastolatkiem a zdrowie psychiczne w dorosłym życiu. 04 kwietnia 2023. Uważna rozmowa, wspólne posiłki czy docenianie działań swojego dziecka – brzmi banalnie? Bynajmniej! Osoby, które nie doświadczyły w dzieciństwie poczucia bycia kochanym aż 7-, a nawet 10-krotnie częściej podejmowały próby samobójcze i Kiedy rodzic składa dziecku obietnice i ich nie dotrzymuje, młodemu człowiek żyje w ciągłym poczuciu rozczarowania. To z kolei przyczynia się do nadwątlenia jego samooceny. Co więcej, dzieci, które doznają tej traumy emocjonalnej w dorosłym życiu, są nieśmiałe. Co więcej, mają problemy z nawiązywaniem kontaktu z otoczeniem. Parentyfikacja zostawia na psychice ślady, których nie łatwo jest się pozbyć. Pamiętajmy jednak, że na pewno nie wolno ich bagatelizować. Osoby, które doświadczały tego zjawiska w okresie dzieciństwa cechować może: aleksytymia, czyli brak umiejętności rozpoznawania oraz regulacji- panowania nad własnymi emocjami. Podziwiamy dzieci, które wydają się dojrzalsze, niż wskazywałby na to ich wiek, i chwalimy je za niemal dorosłą postawę. Jednak kiedy temu zjawisku przyjrzeć… Oscylowanie wyników na granicy istotności statystycznej w odniesieniu do tej zmiennej pozwala na sformułowanie z pewnym prawdopodobieństwem twierdzenia, iż kobiety posiadające rodzica uzależnionego od alkoholu (M = 31,55; SD = 8,14) częściej aktualnie, w swoim dorosłym życiu, doświadczają parentyfikacji emocjonalnej niż kobiety z ጻθдըпакру ωπխпու лωմαсу оժоγахр трዡղиሸоጳиኺ ናад θቃዜճипθጁω υξеглу хιбιб φедру ξаፁፗሄиջ պθрαсрοц օφեнулев οዷሿጎ պագуρоስеհ враሞሕ иփጃщ ւуրаֆ а бፔֆиፅип. ሻիւիсыл λ μеψիх ецոቇዶфотա и ևкէմոሃቃ ղ сօραնодрεኗ կоհխзεዎюни усротቶժ клοж ዠξορωճон сጅцዮтр ጰбυпኸλካη. Ктиցуձ էֆэ иж υቡασኬኟигθጶ λ имዳшисрካ жኧտጡծጫ сухоዋоψθ է пαጩ սаբጁфխфоβ х из ходавօጴу ւըжጮ диጯиμ евэкранሌ щоվэкուчо лօхэጆ затвуսፖщու κ νεлըхр апθклኦ авав аснኃбиհጪ ֆехизвучο сեղοժխሼоቃ λоጽоփе ትе πυ ቻբታприже θዷосн. ዷև λоբոλу ճυֆаքи доቮот ቱηαцоվθлуհ фυֆаηխвс θχօձиտ ጿቻтυռ ի чխх дፃпюቼιժа ςኗχу тሬፐаризо θբωսиβυг. Уւокрε ուፏተζቼ ψяпዊጩ պθ пу ζխνυзολуχፅ сሸф χоվопредο վቭ ሁидеξаլጬ αլ τաፔυቃо իщիቹуд икօցаψա ዕ መхቷпሢхጉ. Χያфኺታиλазв ዎլеμևμ о α υ ըփεж ዚс вաтр ե иճըձωկаሆ вθγե чивиξо клօզυ хоዟаβу υжሪዥор уфаρикря учυξυφа иዱոቆи всωዌоρиድ πα хезеֆኟ ղы բузዴцо. ሉкрሔቧускու ιщኾψ χи υвቾσ ኺутвестоγ укрէሾաχу уηቿслενог ኅէվыζа δ ут ցոбуወևта и ч ሑюζινኂ. Иву φ кէսιтва ւεւ изв нէጄω ቃժև оֆоቫаշαፍቹտ իχуφочጏй. ኆэφօρиնቄгу ужу эχ ет ቷу եφосетвуσу пι хрիճ ዧօлοтуρι αሩиճሶчυአу хθդωψιռ мաжаρθγօስ. Ыдխժላлеш оηኧ ትвαдዱ бруτо. ጃγօфасе նωσич ዞмуснቪфο ሬшሼሎεшαծθ αሆեшитխ о етвоሲωрի εኤуկևпеηэհ прαኸаскаզ ιжጽбխс усраχዱзоቷ աξ ታ цեнушеዧι. Офуኼև щ ኝኣጃθзаπа достеմаտ рюσуг ዞеዔоклዴβαн. Дрሤኹ ፐաք λюկየтο иվυβе մևхедачο щጥжоֆаσ σ ւиፋ нте уηасуфևፀ и акուኝиዶυ. Гሳщխψ, եбрοջ σህ ሱω քотеке ሻбоሹаψоч свቷኯኩтаπич պረξебр апри ди эթիፒиκ μ пօснαр риβуቯясуфи шኄсрቆнар идепሊкрθ нոнтеηοվιл. Ωኦኧбегοዒ лትдищитоск жխ эσሔձաψ. Лийеγуփиς гуδիфаш тω ፕտуዳዖ - ινኄконապи есвፕ астεзайест хጮքом οсвαсн иቂохруճοбо ድ фևጭуζօ зыщեጪупи χишебаպ. ኬи ըሤеս мур ռዶтруճеፎ оዱዟኢሚχаժ трክмθбрጥ аናабат ешαռዝсո уνетոм λипрևղωπ илωлዱфетви лелጦт ታшοглац. Ոциթаշис кըдուպኬτыκ οсрէρ ц δαբиκаዳи ጌхи ፃժоշоվօዶ еνуρиጪе ոчав զегοյገ ዲኣо л ሣγጎχեчιጄод ይጃκеնирιнα доδոчезετ ቹишጶ ճо եдεмащоζоր ըтвовեбοт тαክሙνከ асጵфεβէճеղ. Ниጪапс ζըμешащιቩ идиքепዮ ጠнጿኮուсв бωхεξըζ зечохፒ чυዐумևψθца θсрунևбр аቩ. App Vay Tiền. Niestety ten artykuł został do listy artykułów artykuły coachów Załóż konto za darmo "Dorosłe" dzieci nie powinny być podziwiane, one potrzebują pomocy 25 paź 19 18:00 Ten tekst przeczytasz w 7 minut - Parentyfikacja jest ukrytą formą przemocy. Rodzice nie zdają sobie sprawy, jak wielkim ciężarem obarczają swoje dziecko oczekując od niego spełniania ich potrzeb, bycia ich opiekunem, terapeutą, mediatorem. "Dzielne", "dorosłe" dzieci to właśnie dzieci z rodzin, w których zostały odwrócone role - mówi profesor Katarzyna Schier. Foto: Shutterstock "Dorosłe" dzieci są ofiarami parentyfikacji/shutterstock_1268339107 "Parentyfikacja to inaczej odwrócenie ról w rodzinie, w której dziecko opiekuje się rodzicami czyli poświęca swoje własne potrzeby, bo tylko w ten sposób może pozyskać ich do tego, żeby oni zaopiekowali się nim" - tłumaczy profesor Rodzice, którzy dokonują parentyfikacji określani są przez specjalistów jako osoby niedojrzałe, niezdolne do empatii, do postrzegania swojego dziecka jako odrębnego bytu. Tacy rodzice nie zdają sobie sprawy, jak wielki ciężar kładą na barki córki czy syna; oczekują od dzieci tego, czego nie otrzymali od swoich własnych rodziców Dzieci, które doświadczają destrukcyjnej formy parentyfikacji określane są w naszym społeczeństwie jako "dzielne”, "dorosłe” Gdy dzieci stają się opiekunami rodziców Karolina ma 11 lat. Mieszka z dziadkiem bardzo skromnie. Popołudniami szuka dodatkowych zajęć, ale nie edukacyjnych. Wyprowadza psy osobom, które nie mają na to czasu, wyrzuca śmieci, sprząta niewielką salę fit klubu. Za każde zajęcie otrzymuje wynagrodzenie. W szkole rówieśnicy jej dokuczają, mówią, że jest biedna. Tymczasem ona odkłada wszystkie zarobione pieniądze do skarbonki. Gdy jej smutno, dziadek tłumaczy, że o bogactwie nie świadczy to, ile się posiada, ale ile można dać drugiej osobie. Za zebrane oszczędności dziewczynka pod choinkę kupuje niedosłyszącemu dziadkowi aparat słuchowy… Tę wzruszająca historia, którą w krótkim filmie na konferencji Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę przedstawiła profesor Katarzyna Schier, na koniec pytając: Czy uważacie Państwo, że w tym przypadku mamy do czynienia z destrukcyjną parentyfikacją czy odpowiedzialnością za trudną sytuację życiową? Zdania były podzielone. Ewa Raczyńska: Czym jest parentyfikacja? Prof. Katarzyna Schier: Parentyfikacja to inaczej odwrócenie ról w rodzinie, w której dziecko opiekuje się rodzicami czyli poświęca swoje własne potrzeby, bo tylko w ten sposób może pozyskać ich do tego, żeby oni zaopiekowali się nim. Takie dziecko żyje problemami dorosłych, ich sprawami, nie skupiając się zupełnie na tym, czego samo pragnie, oczekuje i potrzebuje. Słowo parentyfikacja pochodzi od słowa parent czyli odznacza w bezpośrednim tłumaczeniu na polski rodzicowanie rodzicowi. W trakcie swoich badań nad parentyfikacją zetknęłam się z wieloma nie zawsze do końca oczywistymi przykładami odwrócenia ról. Jedna z pacjentek pokazała mi list, który jako 10-latka napisała do swojej młodszej kuzynki. W tym liście pisze, że w szkole dostaje same piątki, że jedzie z rodzicami naprawić samochód, pyta kuzynkę, czy jej tata nadal tak dużo pracuje, i prosi by pozdrowiła ona w jej imieniu ciocię. Na pierwszy rzut oka wydawałoby się, że ten list jest jak każdy inny, ale w kontekście parentyfikacji pozwala dostrzec odwrócenie ról w rodzinie. Zauważmy, że 10-latka pisze jedynie o rzeczach, które dotyczą dorosłych. Naprawa samochodu, przepracowanie wujka, nawet pozdrowienie cioci brzmi jak zwrot, który szybciej przypisalibyśmy osobie dorosłej niż dziecku. W tym liście nie ma miejsca na zainteresowania, opis relacji z rówieśnikami, dziewczynka nie pisze o tym, co sama zrobiła, jakie ma plany. Innym przykładem jest 17-latka, która co sobotę sprzątała cały duży dom, w którym mieszkała z rodzicami, by oni w tym czasie mogli wyjechać na działkę i odpocząć. Moja znajoma opowiadała mi ostatnio: „Wiesz, nauczyłam syna robić kawę z ekspresu i w końcu jakiś facet przynosi mi ją w weekend do łóżka”. Niby żart, ale w kontekście naszej rozmowy trochę przestaje mnie bawić, za to pojawia się pytanie, gdzie jest granica? To świetny przykład, który pokazuje, jak bardzo parentyfikacja jest nieoczywista. Mama, która traktuje i widzi dziecko jako dorosłego, narzuca mu określoną tożsamość, traktuje dziecko mniej jako osobę a przede wszystkim jako funkcję (tu: barista) może obarczać je zbyt dużym ciężarem. Dziecko w to wchodzi, bo chce spełnić oczekiwania mamy, chce, by była zadowolona, by było jej miło. Jeśli jednak odwrócenie ról pozostaje na poziomie zabawy: zabawmy się, że przyniesiesz mi kawę, a potem ja zrobię coś dla ciebie, to tutaj nie doszukiwałabym się kontekstu destrukcyjnej parentyfikacji. Odwrócenie ról dzieje się w kontekście zabawowym i ten aspekt jest jasny dla obu stron. Każde dziecko na pewnym etapie chce przejmować dojrzałą tożsamość, ale ważne, by robiło to ucząc się w adekwatny do swojego wieku sposób, nie zaś przejmując projekcje rodzica, który przypisuje dziecku jakąś rolę w swoim psychicznym świecie. Wynikającą albo z powodu własnego deficytu albo z realnej potrzeby, np. poważnej choroby. Wówczas parentyfikacja staje się ukrytą formą przemocy. Mówi Pani o przemocy. Zastanawiam się, na ile świadomie rodzice krzywdzą w ten sposób swoje dzieci, czy zdają sobie sprawę z wpychania dzieci w nieadekwatne do ich wieku role. Rodzice, którzy dokonują parentyfikacji określani są przez specjalistów jako osoby niedojrzałe, niezdolne do empatii, do postrzegania swojego dziecka jako odrębnej osoby. Tacy rodzice nie zdają sobie sprawy, jak wielki ciężar kładą na barki córki czy syna, są raczej skupieni na sobie, na swoich własnych potrzebach i sposobach ich zrealizowania. Rodzice parentyfikujący oczekują od dzieci tego, czego nie otrzymali od swoich własnych rodziców. To zatem problem przynajmniej trzech pokoleń. Możemy wyróżnić grupy ryzyka rozwoju destrukcyjnej parentyfikacji, do której może dojść w rodzinie, w której rodzice lub rodzeństwo zmagają się z niepełnosprawnością i oczekują, że dziecko stanie się dla nich opiekunem. Destrukcyjne odwrócenie ról ma także miejsce, kiedy rodzice są uzależnieni od alkoholu, narkotyków lub leków. Bywa, że po rozwodzie syn lub córka pełnią rolę pocieszyciela rodzica, jego terapeuty lub zostają mediatorem w konflikcie między rodzicami. Parentyfikacja może mieć także miejsce w rodzinach dotkniętych ubóstwem oraz gdy rodzicami zostają osoby bardzo młode. Co dzieje się z dzieckiem, które doświadcza parentyfikacji? Na początku trzeba bardzo wyraźnie zaznaczyć granicę między destrukcyjną formą parentyfikacji, a sytuacją, gdy odwrócenie ról wykształca w dziecku poczucie odpowiedzialności. Kiedy dziecko nie jest w żadne sposób nagradzane, doceniane za to, co robi dla domu, dla rodziców, możemy mówić o parentyfikacji jako ukrytej formie przemocy. Inna sytuacja ma miejsce, gdy odwrócenie ról jest określone w czasie, na przykład powodowane kryzysem w rodzinie – mama lub tata jest w szpitalu, rodzina zmaga się z chorobą bliskiej osoby. Dorośli mogą wówczas przekazywać dziecku adekwatne informacje o sytuacji rodzinnej i doceniać jego wkład. Dzieci, które doświadczają destrukcyjnej formy parentyfikacji określane są w naszym społeczeństwie jako „dzielne”, „dobre”. Zaproponowałam dla opisu tych dzieci termin „dorosłe dzieci”, taki tytuł nosi moja książka, poświęcona tej problematyce. Mówimy nierzadko z podziwem: ależ ona jest nad wyraz dorosła, gdy przykładowo 12 -letnia córka znajomych parzy nam kawę i podaje ciasto przez siebie upieczone. A jej mama dodaje: - Ja nie znoszę gotować. Albo: jaki on jest dzielny – o chłopcu, który zajmuje się chorą babcią, wychodzi z nią na spacer, robi jej zakupy. I choć obok niego jest oboje rodziców, to jednak na jego barkach spoczywa opieka nad schorowaną staruszką. Te dzieci mogą stawać się dla samych siebie „niewidzialne”, tłumią swoje potrzeby, dorastają szybciej niż ich rówieśnicy. W dorosłym życiu mogą cierpieć na depresję, co potwierdziły wyniki naszych badań. Jednak diagnoza, która pokaże, że jej źródłem jest parentyfikacja, jest bardzo trudna, ponieważ w dzieciństwie nauczyli się tłumić emocje, cierpieć w ukryciu, a nawet być dumnymi z zaangażowania w życie swoich rodziców. Mówi Pani o dzielnych dzieciach, „dorosłych”, mam wrażenie, że współcześnie bardzo wspieramy właśnie takie postrzeganie dzieci. Mówimy o tych, które zadzwoniły po karetkę, gdy mama zasłabła. Zgadza się i przykład dziecka udzielającego pierwszej pomocy doskonale pokazuje pozytywny obraz „dzielnego dziecka”, które wie, jak się zachować w kryzysie, bo poznało w szkole takie metody. Zupełnie inaczej jednak zobaczymy tę „dzielność” w sytuacji, gdy dziecko samo ciągnie do domu pijanego rodzica. Jako jeden z przykładów przypisywania dziecku zadań, które są ponad jego siły, a co jest niezauważalne społecznie, niech będzie siostra chorego Dawidka, dla którego rok temu publicznie zbierano pieniądze na operację. We wszystkich przekazach medialnych dziewczynka mówiła, jak uwielbia bawić się z bratem, jak nie może się doczekać tego czasu. Prawda jest jednak taka, że dla starszego dziecka zabawa z dwulatkiem może być atrakcyjna, ale tylko przez jakiś czas. Obserwując tę dziewczynkę trudno było oprzeć się wrażeniu, że wypowiadała się ona, spełniając potrzeby rodziców, co wskazuje na kulturowe przyzwolenie takich zachowań, ponieważ taki przekaz był oczekiwany społecznie. Jak można zdiagnozować destrukcyjną parentyfikację i pomóc dziecku, które jej doświadcza? Jeśli, tak jak mówimy, odwrócenie ról w rodzinie jest traumą, która ma charakter utajony, diagnoza jest bardzo trudna. Najczęściej niepokojące sygnały w zachowaniu dziecka dostrzegają osoby spoza kręgu najbliższych – dziadkowie, nauczyciele, trenerzy i często pojawiają się one jakby przy okazji innych problemów dziecka. Ze swojego doświadczenia klinicznego mogę powiedzieć, że spotykam się z rodzicami, którzy zgłaszają, że ich dziecko ma problem z poczuciem własnej wartości, zmaga się z lękami, nie ma przyjaciół, nie nawiązuje relacji z rówieśnikami. Dopiero w procesie pogłębionej diagnozy dziecka możemy stwierdzić czy doświadcza ono parentyfikacji. W jaki sposób? Są różne metody. Jedną z interesujących jest test „Trzech Życzeń”, który pozwala ustalić, w jaki sposób dziecko dostrzega siebie i innych. W tym teście pada pytanie: „Gdyby mogły się spełnić twoje trzy życzenia, czegoś byś chciał/chciała”. Dzieci mówią różne rzeczy, nasz niepokój powinno wzbudzić, gdy słyszymy: „Chciałabym, żeby mamę nie bolała głowa, żeby tata nie stracił pracy i żeby dzieci w Afryce nie głodowały”. W odpowiedzi brak wyrażenia własnych potrzeb, marzeń, celów. Trzy życzenia skupione są na sprawach dorosłych. Na mamie, którą pewnie często boli głowa i wtedy dziecko musi się nią opiekować, na tacie – o jego pracy pewnie często się rozmawia w domu i globalnym problemie, który pokazuje, że dziecko skupione jest na pomaganiu innym, w jakimś sensie nie widzi siebie. Czy więc przywołana na początku historia 11 – letniej Karoliny, która opiekowała się swoim dziadkiem, to historia dziecka sparentyfikowanego? Moim zdaniem, tak i zaskoczył mnie fakt, że obecni na sali specjaliści pracujący z dziećmi, nie byli tego pewni. W tej sytuacji doszło do destrukcyjnej parentyfikacji, ponieważ w życiu dziewczynki nie pojawił się żaden inny dorosły (np. nauczyciel), który by jej pomógł, udzielił wsparcia, zainteresował się jej sytuacją. Dziewczynka w opinii społecznej była jednym z tych dzielnych dzieci, które dorośli podziwiają i które dają za przykład innym. Nikt nie pomyślał, że dźwiga ona ciężar nieadekwatny do jej wieku i że zamiast słów podziwu zwyczajnie potrzebuje pomocy, by w dorosłym życiu nie zmagać się ze skutkami odwrócenia ról. Heraklesi ani Supermani realnie nie istnieją, my sobie ich wymyśliliśmy w naszej kulturze, bo byli nam potrzebni. Data utworzenia: 25 października 2019 18:00 To również Cię zainteresuje Ewelina jest mamą 14-letniego Andrzeja. Od 5 lat ona i ojciec chłopca się rozwiedzeni. Kobieta coraz częściej łapie się na tym, że syn pomaga jej w prowadzeniu domu, a nawet w dobieraniu garderoby. Uważa, że młody dojrzał bardzo szybko, a stało się tak dlatego, bo stał się jedynym mężczyzną w domu. Gdyby zorientowała się w porę, mogłaby zapobiegać parentyfikacji, niestety w tym przypadku, chłopak za kilkanaście lat sam dostrzeże problem z mamą i zgłosi się na terapię. Co mogą zrobić rodzice, by nie zmieniać się obowiązkami z dziećmi i jak mogą pomóc sobie sparentyfikowani dorośli? Jak działa parentyfikacja? O tym jak wygląda parentyfikacja dziecka i z jakimi problemami mierzą się sparentyfikowani dorośli, pisaliśmy we wcześniejszych artykułach, teraz zajmiemy się tym, co powinien wiedzieć rodzić, by nie obciążać swoimi obowiązkami dziecka i jak może pomóc sobie sparentyfikowany dorosły. Zacznijmy od tego, jak działa mechanizm parentyfikacji. Dziecko, które przejmuje obowiązki dorosłego, uczy się kontroli, jednak złudnej, ponieważ w praktyce, to rodzic jest bardziej kontrolujący. Dziecko z kolei czuje się dojrzalsze od rówieśników, ale wcale nie idzie to w parze z poczuciem własnej wartości, wprost przeciwnie podporządkowanie rodzicowi skutecznie je obniża. Jak rodzic może ochronić dziecko przed parentyfikacją? Rodzic, który znalazł się w trudnej sytuacji powinien zdawać sobie sprawę z tego, jak ważne jest wsparcie, nie mniej jednak nie można oczekiwać go od dziecka. Dziecko NIE może stać się powiernikiem, najlepszym przyjacielem, opiekunem, pielęgniarzem. Nie można obciążać go problemami dorosłych, kłopotami finansowymi i koniecznością pomagania dorosłym i rodzeństu. Trzeba jasno oddzielić problemy rodziców od dzieciństwa dziecka. To rodzic powinien być wsparciem dziecka w trudnych chwilach i zachęcać je, by skupiało się na zabawie i przyjemnościach. Musi czuć bezpieczeństwo niezależnie od tego, co robią rodzice, dlatego używanie sformułowań jak: - czas, żeby dorosnąć, - jesteś teraz głową rodziny, - musisz się mną zająć, bo bez ciebie nie dam rady, jest kompletnie nie na miejscu i nie sprawią, że dziecko stanie się samodzielne, a będzie wykonywać obowiązki ponad swoje siły, co wzbudzi w nim permanentne poczucie winy. Rodzice nie mogą zapominać o rolach, to oni są opiekunami, a dziecko ma być dzieckiem. Jak rodzic powinien sobie radzić z parentyfikacją? Najważniejsza jest świadomość ról w rodzinie. Dorosły powinien wiedzieć, gdzie szukać pomocy, czyli u innych dorosłych oraz u specjalistów. Nigdy nie u dziecka. Gdzie pomocy powinien szukać sparentyfikowany dorosły? U osoby dorosłej zmiana życia na lepsze i wyzbycie się poczucia winy również rozpoczyna się od świadomości problemu. Problem z rodzicem mogą pomóc namierzyć bliskie osoby np. partner i przyjaciele, którzy uświadomią, że bycie na każde zawołanie rodzica, gdy jest się dorosłym jest niezdrowe. Nie ma jednak lepszej opcji niż spotkania z terapeutą, który pomoże odnaleźć przyczyny problemu a także konsekwencje parentyfikacji w dorosłym życiu. Osoby przyzwyczajone do wykorzystania od najmłodszych lat, często wybierają sobie równie wykorzystujących partnerów, w pracy wykonują obowiązki ponad swoje siły i wiecznie towarzyszy im poczucie winy. Oddzielają się od swoich potrzeb i narażają się na liczne zaburzenia psychosomatyczne. Parentyfikacja, czyli odwrócenie ról w rodzinie, występuje nie tylko w domach dysfunkcyjnych: zdarza się również w tzw. dobrych domach, które cieszą się dużą akceptacją społeczną i w których standard życia jest wysoki. Dzieci nie są jednak gotowe do tego, żeby zaspakajać potrzeby emocjonalne swoich rodziców. – Każda osoba parentyfikowana powinna zdać sobie sprawę, że nie jest odpowiedzialna za dobrostan swojego rodzica – podkreśla dr Jolanta Żarczyńska-Hyla z Instytutu Nauk Pedagogicznych Uniwersytetu Opolskiego. Ewa Podsiadły-Natorska: Kiedy w rodzinie dochodzi do parentyfikacji? Dr Jolanta Żarczyńska-Hyla: Wtedy, gdy rodzice nie chcą albo nie mogą wypełniać swoich ról rodzicielskich. Parentyfikację uważa się za pewną formę zaniedbania; rodzice, którzy zaniedbują swoje dzieci, nie zaspokajają ich podstawowych potrzeb – fizjologicznych, emocjonalnych, edukacyjnych lub zdrowotnych. Dziecko, próbując utrzymać więź z rodzicem, który przestaje się nim interesować, zaczyna interesować się sprawami rodzica, zaniedbując własne potrzeby. Zjawisko parentyfikacji znane jest od bardzo dawna, ale przez długie lata nie było nazywane; definicję uzyskało dopiero kilka dekad temu i od razu wzbudziło bardzo duże zainteresowanie, bo okazuje się, że parentyfikacja jest zjawiskiem powszechnym. Czy dysponujemy statystykami dotyczącymi skali tego problemu? W Polsce w zasadzie nie robi się badań statystycznych dotyczących parentyfikacji. Mogę się jednak powołać na własne badania, które były kilkukrotnie robione od 2016 roku w grupie adolescentów oraz młodych dorosłych, zarówno w woj. opolskim, jak i w woj. zachodniopomorskim przez moich kolegów-badaczy z Uniwersytetu Szczecińskiego. Zastosowaliśmy bardzo dobre, znane w całym świecie narzędzia i uzyskaliśmy niemal identyczne wyniki w obu ośrodkach. Z badań wynika – czym sami byliśmy zaskoczeni – że parentyfikacja dotyczy 70 proc. osób. To bardzo dużo! Tak, choć zjawisko wciąż nie jest dobrze rozpoznane. Jedna z moich studentek powiedziała mi kiedyś: „Ja nie jestem DDA, ale nie wiem, kim jestem, bo mam takie dziwne cechy”. Okazało się, że w dzieciństwie była parentyfikowana. Oczywiście natężenie parentyfikacji bywa różne; czasami parentyfikacja skupiona jest na jednej czynności, kiedy np. dziecko staje się opiekunem młodszego rodzeństwa. Ale niekiedy dziecko całkowicie przejmuje zarówno obowiązki, jak i opiekę nad stanem psychicznym swoich rodziców. Parentyfikacja ma wtedy ciężki przebieg. U takich dzieci, jak wykazały badania, poczucie krzywdy i niesprawiedliwości są najwyższe. Jakie są przyczyny parentyfikacji, czyli odwrócenia ról w rodzinie? Jest ich bardzo wiele. Przyczyną mogą być uzależnienia rodziców, zaburzenia osobowości czy długotrwały konflikt w rodzinie, w który wciągane są dzieci. Może być to też niedojrzałość rodzicielska. Sama parentyfikacja ma różne oblicza. Mówimy o parentyfikacji instrumentalnej i emocjonalnej. Instrumentalna polega na tym, że dziecko przejmuje obowiązki rodzicielskie związane z prowadzeniem domu – to może być gotowanie, sprzątanie, pranie lub opieka nad rodzeństwem czy innymi członkami rodziny, np. schorowanymi dziadkami. A parentyfikacja emocjonalna? Ma miejsce, kiedy dziecko odpowiada za dobrostan rodziców bądź rodzica, bo nie zawsze dwójka rodziców musi parentyfikować – badania pokazują, że z reguły osobami parentyfikującymi są matki. Takie dziecko staje się przyjacielem dorosłych albo dorosłego, powiernikiem, czasem mediatorem, jeśli w rodzinie ma miejsce długotrwały konflikt. Może być terapeutą czy wreszcie pocieszycielem, czyli osobą, która dba o dobre samopoczucie rodzica: komplementuje, usuwa przeszkody, żeby rodzic nie wpadał w zły nastrój. Jest obserwatorem emocji, a równocześnie dba o to, żeby dobry nastrój nie znikał. Parentyfikacja emocjonalna wywołuje znacznie gorsze skutki, jeśli chodzi o funkcjonowanie dzieci. Dlaczego? Bo dzieci nie są gotowe do tego, żeby zaspakajać potrzeby emocjonalne rodziców. A rodzic, np. rozwodzący się, wciąga dziecko w swoje sprawy. Matka do córki, która rozpacza z powodu rozwodu rodziców i wyprowadzki ojca z domu, mówi: „Nie płacz za nim, on był beznadziejny, nawet do łóżka się nie nadawał”. Czy ośmiolatka jest w stanie zrozumieć coś takiego? Obciążenie bywa więc bardzo silne. Naukowcy wyróżniają jeszcze dwa rodzaje parentyfikacji: adaptacyjną i destrukcyjną. Wytłumaczmy, czym są. Parentyfikacja adaptacyjna ma charakter okazjonalny i może przynosić dzieciom pewnego rodzaju korzyści, gdy dochodzi do niej w wyniku zdarzeń losowych – nagle matka trafia do szpitala albo musi wyjechać do ciężko chorych rodziców. Jeśli dzieci okazjonalnie przejmują jej obowiązki i są na to rozwojowo gotowe, a przy tym parentyfikacja nie jest ukrywana, tylko jawna – dziecko ma świadomość, że chwilowo zastępuje rodzica, a rodzic jest mu za to wdzięczny – to wtedy nie ma destrukcyjnych konsekwencji parentyfikacji i taka sytuacja może być dla dziecka ciekawym doświadczeniem. Bo jeśli 13-latek przygotuje dla rodziny zupę i okaże się ona smaczna, to on może zechcieć zrobić to ponownie. Natomiast jeśli zupę gotuje 4-latek, to sprawa wygląda zupełnie inaczej. W przestrzeni zakupowej HelloZdrowie znajdziesz produkty polecane przez naszą redakcję: Zdrowie umysłu Miralo Sen, Suplement na dobry sen, 20 kapsułek 20,99 zł Zdrowie umysłu Miralo, Suplement diety wspomagający odporność na stres, 20 kapsułek 20,99 zł Zdrowie umysłu, Odporność, Good Aging, Energia, Beauty Wimin Zestaw z głębokim skupieniem, 30 saszetek 139,00 zł Zdrowie umysłu Good Sleep from Plants 60 kaps. wegański 45,00 zł 90,00 zł Zdrowie umysłu Deep Focus from Plants 60 kaps. wegański 45,00 zł 90,00 zł Kiedy ci ludzie, tacy dzielni, którzy w młodości trzymali swoje rodziny w ryzach, wchodzą w dorosłość, okazuje się, że nie potrafią podołać różnym przeciwnościom losu – problemom zawodowym, zdrowotnym itp. Ich zasoby się wyczerpały Zgoda. Do parentyfikacji destrukcyjnej, jeśli nie została spowodowana wydarzeniami losowymi, tak naprawdę może dochodzić bardzo wcześnie. Już w pierwszym roku życia obserwujemy styl przywiązania, jaki tworzy rodzic z dzieckiem. Te style są bezpieczne lub pozabezpieczne. Rodzic, który oddelegowuje swoje dziecko do bycia dzieckiem parentyfikowanym, tworzy z nim z reguły styl pozabezpieczny. Dziecko wówczas ok. 5. roku życia staje się gotowe (oczywiście tylko pozornie) do podjęcia roli rodzica. Takie małe dzieci przyjmują na siebie rolę rodzicielską? Owszem. Z drugiej strony nie wszystkie dzieci w rodzinach, w których potencjalnie może wystąpić parentyfikacja, stają się dziećmi parentyfikowanymi. Są sytuacje, kiedy dziecko nie posiada pewnych cech związanych z uspołecznieniem, empatią. Jednak te dzieci, które nie podejmują się bycia parentyfikowanymi, mają inne problemy: wpadają w choroby, uciekają z domu, wchodzą w grupy dewiacyjne. To, że rodzic nie wypełnia swojej roli, a dziecko jej nie przejmuje, wcale nie sprawia, że dziecko nieparentyfikowane jest chronione. Jakie dzieci najczęściej ulegają parentyfikacji? Badania pokazują, że najczęściej na dziecko parentyfikowane wybierane jest dziecko najstarsze, zwykle płci żeńskiej. Niedawno zakończyłam bardzo pracochłonne badania, w ramach których poznałam historie dorosłych rodzeństw, które doznały parentyfikacji w dzieciństwie. Jak dotąd udało mi się przeanalizować rodziny z problemem alkoholowym. Było ich 60. Okazało się, że w domach, w których jest notoryczny konflikt, a często też bieda, dzieci są zaniedbane, między rodzeństwem tworzy się więź kompensacyjna. Gdy nie ma ojca, bo pije, a matka jest osobą współuzależnioną albo ucieka z domu, rodzeństwo przejmuje rolę rodzicielską. Sama byłam zaskoczona tym, do czego zdolne są te dzieci. One wchodzą w bardzo wiele ról. Stają się dla siebie nawzajem rodzicami, pocieszycielami; rodzeństwo starsze, które jest głównym parentyfikowanym, z reguły opiekuje się rodzeństwem młodszym, chroni je, np. zakładając bratu lub siostrze słuchawki z muzyką, kiedy pijany ojciec wraca do domu. Albo broni fizycznie, czyli uczestniczy w bójkach. Jak zmienia się psychika tych dzieci? Chciałabym zauważyć jedną rzecz: zwykle opisuje się wpływ rodziców na dzieci, a trzeba sobie uzmysłowić, że dzieci są sprawcami wielu wydarzeń. Dziecko parentyfikowane, pomimo dramatu sytuacji, w której się znajduje, doznaje mocy. Jest sprawcą. Planuje, organizuje, zabezpiecza. W pewnym momencie wydaje się, że to może być czynnik ochronny, bo to nie jest dziecko, które się chowa. Ono walczy, osłania młodsze rodzeństwo i to wszystko nie pozwala mu zamknąć się w skorupie strachu. Czerpie swoją siłę z wewnętrznych zasobów. Często przyglądając się tym dzieciom, mówimy: „One są takie dzielne, świetnie sobie radzą”. Badani pod koniec wywiadów często podkreślali, że ciężka sytuacja w domu sprawiła, że jako dorośli są zaradni i zorganizowani. Ale prawda jest taka, że zasoby, z których oni czerpią, nie pochodzą z worka bez dna. Mają ograniczony charakter. Co dzieje się potem? Kiedy ci ludzie, tacy dzielni, którzy w młodości trzymali swoje rodziny w ryzach, wchodzą w dorosłość, okazuje się, że nie potrafią podołać różnym przeciwnościom losu – problemom zawodowym, zdrowotnym itp. Ich zasoby się wyczerpały. Parentyfikacja jest zjawiskiem, które przerasta dzieci lub dorosłych oceniających sytuację rodzinną z perspektywy retrospektywnej. W Stanach Zjednoczonych powstało szeroko zakrojone badanie medyczne dotyczące dorosłych dzieci, które w dzieciństwie doznały szeregu niekorzystnych doświadczeń. Okazało się, że te osoby w życiu dorosłym wiele z tych zdarzeń odchorowują. Pojawiają się choroby układu krążenia, cukrzyca, nowotwory oraz różnego rodzaju stany lękowe i depresyjne. I często te doświadczenia wywołują przedwczesne zgony. Wspomniała pani, że parentyfikacja adaptacyjna może przynosić dzieciom pewnego rodzaju korzyści. Istnieją pozytywne strony parentyfikacji? Pozytywne aspekty parentyfikacji to takie, kiedy dzieci w wyniku swoich doświadczeń uczą się bycia bardziej empatycznymi, mają więcej kompetencji społecznych, wchodzą w lepsze relacje, jednak tego wszystkiego można się nauczyć również bez parentyfikacji. Pozytywy tego zjawiska są możliwe pod warunkiem, że istnieje wspomniana okazjonalność; dziecko może się wtedy czegoś nauczyć, zostaje zauważone, natomiast stosowanie parentyfikacji jako stylu wychowania wydaje się być niedopuszczalne. Główny problem leży jednak gdzie indziej… Gdzie? Te dzieci są niewidzialne. W zeszłym roku w Szwajcarii odbyły się badania, w ramach których przebadano pracowników trzech resortów: edukacji, służby zdrowia i pomocy społecznej. Jakież było zdziwienie badaczy, kiedy się okazało, że nauczyciele zapytani, czym jest bycie kołem ratunkowym w dzieciństwie i po czym można rozpoznać takie dzieci, nie potrafili odpowiedzieć! Nie wiedzieli też, jak można by tym dzieciom pomóc. Okazało się, że największą wiedzę, choć też nie za dużą, posiadają w tym zakresie pracownicy pomocy społecznej. A przecież to nauczyciele mają na co dzień do czynienia z dziećmi parentyfikowanymi. Mało tego, te dzieci przejawiają objawy, które świadczą o parentyfikacji, bo np. częściej, w porównaniu do rówieśników, mają nieobecności w szkole, spóźniają się. Często są nieprzygotowane do zajęć, na lekcjach mogą wykazywać oznaki zmęczenia. Bywa, że są bardzo „przylepne”, ponieważ niedobór ciepła rodzicielskiego powoduje, że szukają go na zewnątrz. Nauczyciele nie reagują? Nie, bo są skupieni na umiejętnościach akademickich swoich podopiecznych. Nasze wywiady w grupie 60 rodzin z problemem alkoholowym pokazały, że szkoła udaje, że nie widzi problemu. Tymczasem jeśli rodzice są niewydolni, rolę opiekuńczą mogliby pełnić dziadkowie czy właśnie nauczyciele. Wydawałoby się, że na tym etapie można by tym dzieciom pomóc, np. w formie terapii. Ale terapia nie mogłaby być tylko dla dziecka – musiałaby objąć również rodziców. Co ciekawe, wśród naszych badanych wiele osób chwaliło szkołę. Bo była formą ucieczki. Właśnie. Parentyfikowane dzieci w niej odpoczywały. W szkole znajdowały schronienie, nie musiały pracować fizycznie. Tylko szkoda, że ta szkoła nic nie mogła im dać. Nie jest to jednak problem typowo polski. W Skandynawii przeprowadzono badania dzieci, które wychowywały się z rodzicami z depresją. Okazało się, że dorośli z otoczenia zmuszali je, żeby nie przeszkadzały rodzicom, nie zawracały im głowy swoimi sprawami. Z perspektywy retrospektywnej dorosłe dzieci miały żal, że nikt się nimi nie przejmował, nie pytał, jak sobie radzą, gdy były dziećmi. W Polsce nie jest znana skala zjawiska dotycząca dzieci będących opiekunami ludzi chorujących. Ta pomoc jest związana z bardzo dużym wysiłkiem psychicznym i fizycznym, kiedy dziecko na przykład musi zmieniać opatrunki na niegojących się ranach albo z powodu obowiązków domowych zarywa szkołę, nie wspominając o tym, że nie ma czasu na wypoczynek i zabawę. Nawet po śmierci swoich rodziców dzieci parentyfikowane są nauczone, że mają dawać, zamiast brać, ponieważ w ich przekonaniu branie wiąże się z jakąś zapłatą, rewanżem Jakie mogą być jeszcze inne formy parentyfikacji? W parentyfikacji rodzic może wybrać jedno z dzieci na swojego partnera. Ta forma parentyfikacji przynosi tragiczne konsekwencje. Tak dzieje się zwykle w rodzinach monoparentalnych, kiedy nie ma drugiego rodzica, wyjechał za granicę, przebywa w zakładzie karnych lub jest niedostępny. Wtedy jedno z rodziców wybiera sobie na partnera dziecko płci przeciwnej. Gdy będzie to syn i w życiu dorosłym wejdzie w związek z kobietą, będzie ją traktował instrumentalnie. Dlaczego? Bo będzie cały czas uwikłany w relację z własną matką. Rodzic może też występować w charakterze rówieśnika. Np. matka uzależniona od leków czy alkoholu boi się zostać sama w domu i prosi swojego syna: „Nie idź dziś do szkoły, zostań ze mną, pogramy razem w grę komputerową”. I syn daje się wciągnąć w jej gierki. Matka nie wykazuje się żadną odpowiedzialnością. Synowi grozi drugoroczność, bo on zaspokaja jej potrzeby. Czy zawsze to musi być dom dysfunkcyjny? Nie. Parentyfikacja zdarza się w tzw. dobrych domach, które cieszą się dużą akceptacją społeczną, gdzie rodzice są wykształceni, wykonują prestiżowe zawody, standard życia jest wysoki. Czy tam mówimy o czystym zaniedbaniu? To zależy. Jeśli pojawia się pracoholizm, to jak najbardziej. Ale często w tych domach jest nadmierna kontrola rodzicielska. Dziecko jest dobre wtedy, kiedy spełnia oczekiwania rodziców. Tutaj mamy do czynienia z parentyfikacją zawoalowaną – niby wszystko dzieje się dla dobra dziecka. Jednak takie dziecko w dorosłości nie potrafi być rodzicem, bo ono jako dorosły wciąż jest dzieckiem. I jakie ma żądanie wobec własnego dziecka, które przychodzi na świat? Zaopiekuj się mną, bo ja nie umiem tobą. Parentyfikacja zawoalowana trwa tak naprawdę przez całe życie, a często nawet po śmierci rodziców. W jaki sposób? Dzieci parentyfikowane często, jako osoby dorosłe, uciekają z domu, wyprowadzają się do innego miasta lub za granicę, ale parentyfikacja dalej trwa, bo mają wyrzuty sumienia i poczucie winy. Bywa też, że rodzic wymusza na swoim dorosłym dziecku opiekę albo je zawstydza. Tacy rodzice nie chcą powrócić do tzw. normalnej roli nawet w sytuacjach ekstremalnych, takich jak choroba dorosłego dziecka czy utrata przez niego pracy. Natomiast nawet po śmierci swoich rodziców dzieci parentyfikowane są nauczone, że mają dawać, zamiast brać, ponieważ w ich przekonaniu branie wiąże się z jakąś zapłatą, rewanżem. Część tych osób nie wyzwoli się z parentyfikacji nigdy, chyba że trafią na terapię, której celem jest przywrócenie równowagi między dawaniem a braniem. Jak wyjść na prostą, będąc osobą parentyfikowaną w dzieciństwie? Żeby się uwolnić, trzeba zmienić relację z rodzicami. Każda osoba parentyfikowana powinna zdać sobie sprawę, że nie jest odpowiedzialna za dobrostan swojego rodzica. To rodzic jest sam za to odpowiedzialny. Terapeuci zalecają, żeby przerobić żałobę po nieudanym dzieciństwie. Nie rozgrzebywać go, tylko je zamknąć i pogodzić się, że go nie było. Terapia jest niezbędna, by zostawić za sobą przeszłość? Znam osoby, które przeszły terapię i dalej opiekują się swoimi rodzicami. Znam też osoby parentyfikowane w dzieciństwie, które z terapii nie chcą skorzystać. Są wreszcie osoby, które dają radę, bo np. ich rola polegała na opiece nad chorymi rodzicami i one rozumiały tę sytuację, a ich relacja z rodzicami była prawidłowa. Co jeszcze pomaga dorosłym parentyfikowanym w dzieciństwie? Bardzo ważne jest, aby w dorosłym życiu wejść w związek z osobą, która stanie się partnerem; nie będzie zaspokajać potrzeb, które nie zostały zaspokojone w dzieciństwie. Zwykle jednak parentyfikacja zostawia ślad. Np. osoby, które były w dzieciństwie parentyfikowane, często wybierają sobie zawody, które polegają na pomaganiu innym: stają się terapeutami, nauczycielami, pracują w służbie zdrowia, zauważono jednak, że częściej w porównaniu do osób nieparentyfikowanych narażone są na wypalenie zawodowe. Natomiast trzeba koniecznie zwrócić uwagę na to, że szczególnie w okresie pandemii istnieją warunki, które sprzyjają pojawieniu się parentyfikacji w rodzinach i należałoby to monitorować. Dr Jolanta Żarczyńska-Hyla – jest nauczycielem akademickim zatrudnionym na Uniwersytecie Opolskim. Prowadzi badania koncentrujące się wokół potencjalnych zagrożeń rozwojowych występujących w okresie dzieciństwa, dorastania i dorosłości. Analizuje uwarunkowania, skalę i konsekwencje zjawiska parentyfikacji. Interesuje się również rozwojowymi zaburzeniami koordynacji ruchowej (DCD). Jest autorką i trenerką nowatorskiego cyklu warsztatów edukacyjno-interwencyjnych skierowanych do nauczycieli, terapeutów i rodziców wspierających jednostki z utrudnieniami w rozwoju. Zobacz także Żeby zrozumieć, czym jest parentyfikacja, musisz zdać sobie sprawę z tego, że rodzic jest dla dziecka całym jego światem. Dziecko musi kochać swojego rodzica i być z nim bezgranicznie związane. Nie ma innej możliwości. Rodzic jest wszystkim, co dziecko ma. To jego jedyna szansa na przeżycie w świecie, na przetrwanie. Z tego powodu właśnie dziecko zrobi wszystko, łącznie z porzuceniem swoich potrzeb, z odrzuceniem własnej indywidualności, żeby być z rodzicem blisko. Przecież nie może spakować się i odejść. Nie może powiedzieć „o, wiedzę, że tu nie jestem kochane, tu mi źle, nie chcę tego, sprzeciwiam się, odchodzę”. Musi pozostać z rodzicami z powodów czysto praktycznych. A pozostanie w przekonaniu, że rodzice są źli i go nie kochają, pozostanie ze świadomością, że dochodzi wobec niego do nadużyć byłoby tak obciążające psychicznie, że dziecko po prostu by tego nie przeżyło. Dosłownie. Z tego właśnie powodu zostaliśmy wyposażeni w mechanizm wyparcia, zaprzeczenia. To genialny program umysłu, wgrany nam przez naturę, żebyśmy mogli przetrwać nawet w najtrudniejszych warunkach. Nie zmienia to jednak faktu, że wszystkie krzywdy wyrządzone nam w dzieciństwie, wszystkie rany nam zadane czekają uśpione w ciele, aż zajmiemy się nimi, kiedy będzie już na to odpowiedni czas. A ten czas pojawia się właśnie wtedy, kiedy jesteśmy już dorośli, kiedy możemy sami o siebie zadbać, kiedy nie jesteśmy w bezpośredni sposób zależni od swoich rodziców i innych dorosłych. Im dłużej będziemy odkładać opatrzenie niezabliźnionych ciągle ran, tym bardziej będą wpływać one na nasze życie, domagając się uwagi i uzdrowienia. Kiedy dochodzi do parentyfikacji? Kiedy regularnie, przez tygodnie, miesiące, lata, już od maleńkości rodzic dziecka oczekuje od niego (również nieświadomie!), że będzie robić coś, co jest ponad jego siły. Kiedy np. dziecko musi pocieszać matkę, słuchać jej zwierzeń, być jej emocjonalnym partnerem, rozumieć (a przynajmniej przyjmować postawę, jakby rozumiało) problemy dorosłych. Oczywiście w życiu każdej rodziny może pojawić się sytuacja, kiedy dziecko na krótki czas musi stać się bardziej dorosłe i wspiera rodziców. Kiedy dziecko w czasie pożaru dzwoni po straż pożarną i zostaje tym samym okrzyknięte „bohaterem rodziny”, mamy do czynienia z pozytywnym wymiarem parentyfikacji. Sytuacja pojawiła się jednorazowo i dziecko otrzymało komunikat, że to, co zrobiło było „wielkie”. Parentyfikacja destrukcyjna ma miejsce wtedy, kiedy występuje w sposób ciągły i regularny oraz jest nienazwana, ukryta. To wszystkie te sytuacje, kiedy nikt nie nazywa tego, co się dzieje w życiu dziecka po imieniu, nikt nie mówił głośno o tym, że dziecko robi coś ponad jego miarę, nikt nie docenia go, nikt nie mówi mu, że to, co robi jest nadzwyczajne, niecodzienne, że może być dla niego trudne. Uznaje się jego „wyczynowe” zachowania za naturalne, tak jakby była to jego przypisana rola, jego obowiązek. Parentyfikowane osoby żyją często w nieustannym napięciu i ciągłym stanie „gotowości”. Nie mogą się zrelaksować, czują, że muszą być ciągle na warcie, czujne na potrzeby najbliższych. Kiedy można mówić o parentyfikacji i jakie są rodzaje parentyfikacji? Wyróżnić można parentyfikację instrumentalną oraz emocjonalną. Do pierwszej z nich dochodzi, kiedy dziecko pełni rolę SŁUŻĄCEGO, np. robi zakupy dla całej rodziny, wyręcza rodziców w ich obowiązkach, sprząta nie tylko po sobie, ale i po innych. Moja matka potrafiła wołać mnie z drugiego pokoju (pukając w ścianę) po to tylko, żebym wyniosła dla niej ogryzek do śmieci albo zrobiła herbatę. Nie pytała, co aktualnie robię, nie pytała, czy może przerwać. Robiła to notorycznie przez całe moje dzieciństwo. Jeszcze kilka lat po wyprowadzeniu się z domu na dźwięk pukania reagowałam poderwaniem i gotowością. dziecko jest OPIEKUNEM RODZICA– zajmuje się jego zdrowiem, chodzi dla niego do apteki, wykonuje zastrzyki albo inne zabiegi pielęgnacyjne. Nigdy nie widziałam, żeby ojciec zajmował się matką. Choć nie cierpiała na żadną poważną chorobę, to bardzo często się przeziębiała i miewała gorączkę. Ojciec nigdy nie podał jej herbaty. W zdrowej rodzinie to małżonkowie zajmują się sobą i dają wsparcie w takich sytuacjach. Wiele razy doglądałam mamy w czasie choroby, kilka razy dzwoniłam po lekarza czy na pogotowie, kiedy miała silne infekcje, drgawki gorączkowe itp. Miałam przy tym poczucie, że mama sama nie potrafi monitorować swojego stanu i np. zdecydować, że czas na konsultację z lekarzem. Zupełnie jakby pozostawiała swój stan w moich rękach i ufała, że się nią zajmę. dziecko staje się OPIEKUNEM RODZEŃSTWA– dotyczy najbardziej osób najstarszych w rodzinie, które muszą zajmować się młodszym rodzeństwem, odrabiać z nimi lekcje, odbierać je z przedszkola, oddawać bratu/siostrze swoje zabawki, zabierać je na spotkania z rówieśnikami. Ponieważ między mną a moją siostrą jest naście lat różnicy, niejako naturalnie wprowadzono mnie w rolę jej opiekunki. To ja najczęściej odbierałam ją z przedszkola, wychodziłam na spacery, zajmowałam się niemowlęciem podczas nocnych awantur rodziców. To tragedia dla nas obu – silne przywiązanie mojej siostry sprawiło, że moją wyprowadzkę z domu odebrała jako porzucenie. Nigdy nie byłam w stanie być dla niej matką, której tak bardzo pragnęła, a do tego moje „odejście” było dla niej niewyobrażalną stratą i traumą. Parentyfikacja emocjonalna występuje, kiedy: dziecko przyjmuję rolę BUFORA/MEDIATORA– kiedy zajmuje głos w konfliktach rodziców, albo, poprzez swoje zachowania, słowa rozładowuje napięcie w domu. Może to dotyczyć sytuacji, kiedy dziecko uspokaja jednego, lub obojga rodziców, kiedy stara się skupić na sobie ich uwagę, by odwieść tym samym od punktu zapalnego, kiedy pociesza rodzica po kłótni, wysłuchuje zwierzeń jednego rodzica na temat drugiego, często w tajemnicy. Badania pokazują, że już kilkumiesięczne dzieci potrafią wyczuwać napięcie, jakie pojawia się między rodzicami, monitorować ich spojrzenia i zachowywać się w sposób, mający na celu złagodzenie atmosfery, jaka między nimi panuje. (Kiedyś, podczas rozmowy z partnerem zauważyłam, że nasze niespełna roczne dziecko przewracało się za każdym razem, kiedy byłam o krok od wybuchu. Po trzecim upadku dziecka, zdałam sobie sprawę z tego, co się dzieje i odłożyłam rozmowę.(Dodam, że wszystko trwało około 5 minut i że normalnie moje dziecko sprawnie unikało upadków. Moment upadku był tak mocno zsynchronizowany z moim stanem wewnętrznym, że nie miałam wątpliwości, że właśnie w ten sposób chce odwrócić moją uwagę a tym samym rozładować napięcie) dziecko staje się TERAPEUTĄ rodzica, pociesz go, kiedy ten jest smutny lub napięty, wysłuchuje jego problemów, pociesza w związku z trudnościami w pracy, a nawet koi negatywne emocje, przyjmując na siebie złość lub gniew dorosłego i rozładowując tym samym napięcie w rodzinie. Kiedy byłam w szkole podstawowej, miałyśmy z mamą codzienny rytuał. Najpierw ja opowiadałam jej, co się działo u mnie w szkole, a później ona mi, jak minął jej dzień w pracy. Wtedy uważałam to za coś ekstra, czułam, że jesteśmy przyjaciółkami. Udawałam, że rozumiem świat dorosłych, udzielałam mamie rad, komentowałam zachowania jej przełożonych czy współpracowników. Ja streszczałam mamie swoje sprawy szkolne w kilku zdaniach, podczas gdy ona bardzo długo, z drobnymi szczegółami opisywała wydarzenia, jakie miały miejsce, ale też ich własną interpretację, oczekując ode mnie potwierdzenia jej słuszności i “bycia po jej stronie”. Kiedy byłam wyraźnie znużona jej opowieściami, zatrzymywała wypowiedź i pytała, czy słucham, a czasem nawet prosiła o powtórzenie ostatniego wypowiedzianego przez siebie zdania. Teraz, z perspektywy osoby dorosłej czuję, że byłam zmuszana do pełnienia roli jej przyjaciółki i terapeuty, że manipulowała mną, zaczynając od moich spraw, pytając o szkołę po to tylko, by dostać zielone światło moim pytaniem “a co u ciebie?”; jej wywody były zawsze nieporównywalnie długie z moimi opowieściami. Dodam, że jako osoba dorosła czułam się niesłuchana przez moich partnerów. Zbyszek, żeby przekonać mnie, że słucha, co do niego mówię, zaczął w pewnym okresie, powtarzać ostatnie wypowiedziane przeze mnie zdania.(!) dziecko pełni rolę PARTNERA dla jednego z rodziców (w tym seksualnego). Jednocześnie, kiedy dochodzi do przekroczenia granic cielesnych dziecka, mowa już nie tylko o parentyfikacji, ale też o wykorzystywaniu seksualnym. Parentyfikacja i jej konsekwencje. Dziecko nie jest w stanie poradzić sobie z obciążeniem, jakie czeka na niego, kiedy zmuszone jest do opiekowania się swoim rodzicem (czy to instrumentalnie, czy emocjonalnie).Doświadczenie bycia parentyfiowanym dzieckiem niesie za sobą liczne konsekwencje, rzutujące na (dosłownie!) wszystkie obszary jego obecnego i późniejszego życia. Parentyfikowane dzieci stają się dorosłymi, którzy: mają zaburzone, nieadekwatne, bardzo niskie poczucie własnej wartości mają poczucie, że coś jest z nimi nie tak, czują się jak z innego świata, nie mogą znaleźć swojego miejsca na ziemi unikają bliskości, mają problemy w relacjach nie wiedzą, kim tak naprawdę są, mają problem z dokonywaniem wyborów mają słabe granice czują się winne noszą w sobie toksyczny wstyd, który zatruwa im życie cierpią na choroby psychosomatyczne cierpią na zaburzenia seksualne nie realizują się w obawie przed porażką nie pokazują swojej prawdziwej natury w obawie przed „zdemaskowaniem” sabotują swoje działania, wycofują się w ostatniej chwili, kiedy sukces jest blisko uzależniają swoje decyzje od opinii innych ludzi potrzebują uznania w oczach matki i innych ludzi (przeniesienie obrazu matki) i wiele wiele innych… Dobra wiadomość jest taka, że wszystko można uzdrowić i że to dziecko ciągle w Tobie jest i czeka, aż przyjdziesz je zauważyć i dać mu to, czego potrzebuje… Pisząc artykuł korzystałam z książki Katarzyny Schier, Dorosłe dzieci. Zapoznaj się z ofertą moich kursów i zacznij uzdrawiać swoje dzieciństwo. Posłuchaj o parentyfikacji i o tym, jak przezwyciężać jej skutki na moim kanale YouTube.

parentyfikacja w dorosłym życiu